![]() |
|
| » Elektronos 2006 » Elektronos 2005 » Elektronos 2007 | |
To naprawdę nie jest tekst satyryczny!Sprawa dotyczy bowiem wzornictwa. I nawet jeśli dla kogokolwiek, kto posiada choćby względne rozeznanie we współczesnym wzornictwie zbitka pojęć „bursztyn + design” wciąż brzmi jak kiepski dowcip, to jednak na przestrzeni kilku ostatnich lat coś się jednak wydarzyło, a pierwsze obiecujące sygnały spowodowały, że wciąż przybywa producentów, którzy na własną rękę poszukują informacji o tym co jest aktualnie „trendy” (podobno właśnie mówienie „trendy” przestało być trendy). Aby poszukiwania tendencji stylistycznych, wzorów do naśladowania i źródeł „inspiracji” nie musiały być prowadzone w sposób chaotyczny i przypadkowy, zostałem poproszony o przygotowanie krótkiego tekstu o wzornictwie. Na wstępie warto byłoby dokonać pewnego istotnego rozróżnienia. Wzornictwo to zespół działań, które w sposób profesjonalny, systematyczny i konsekwentny zmierzają do wykreowania nowego produktu. W branży bursztynniczej rzadko używane jest określenie „wzornictwo”, bo – z kilkoma wyjątkami – nikt nie kreuje swoich produktów w sposób profesjonalny, systematyczny i konsekwentny. Najczęściej mamy do czynienia z doraźnym zapotrzebowaniem na sezonowe „wzory” – a tych jak powszechnie wiadomo się nie projektuje, tylko „zżyna” z katalogów. Proste! (i niestety wciąż skuteczne). W krajach o sprawnie funkcjonującej gospodarce i systemie sądowniczym taka praktyka jest nazywana kradzieżą praw autorskich – lub po prostu kradzieżą. Są tylko dwie metody ukrócenia takich praktyk, dbałość o prawną ochronę własnych rozwiązań projektowych, a następnie ich konsekwentne egzekwowanie – to na krótką metę, a w dalszej perspektywie najskuteczniejszą metodą pozostaje edukacja – także poprzez pozytywne przykłady działań firm, pracowni, osób odnoszących sukcesy w oparciu o dobrze zaprojektowany produkt. Ponieważ sam jestem nauczycielem akademickim w Akademiach Sztuk Pięknych w Łodzi i Gdańsku, ale także projektantem biżuterii, od kilku lat współpracującym z firmą „S&A Bursztynowa Biżuteria”, spróbuję na prostych przykładach uzmysłowić różnicę pomiędzy wzornictwem, a „wzorami”. Przykłady będą proste nie dlatego, żeby ranga i rola wzornictwa w polskim przemyśle jubilerskim i bursztynniczym nie wymagała rzeczowego opracowania o złożonej strukturze porównawczej, ale dlatego, że tak naprawdę bieżąca praktyka gospodarcza potrafi się bez takich analiz doskonale obyć – co być może jest dowodem na to, że nasza branża wciąż nie wkroczyła w erę, w której precyzyjna informacja jest najcenniejszym towarem i najskuteczniejszym atutem w walce z konkurencją. Istnieje natomiast wręcz gigantyczne zapotrzebowanie na proste i praktyczne rozwiązania / gotowce. Niestety dzisiejszy model kształcenia – począwszy od szkoły podstawowej – coraz rzadziej wymaga krytycznego myślenia, nie uczy analizy, ani postrzegania określonych zjawisk w szerszym kontekście, porównywania faktów i wyciągania indywidualnych wniosków – z resztą, jaki Minister Edukacji, taka edukacja. Najbardziej pożądaną dziś sprawnością (bo przecież nie umiejętnością) jest sprawność rozwiązywania testów. Tym być może wygodnie byłoby wytłumaczyć dążenie do prostych, jednorazowych rozwiązań w rodzaju „wybierz prawidłową odpowiedź: A, B, lub C”. Taki sposób myślenia na skróty od lat można zaobserwować na większości stoisk targowych gdańskiego Amberifu w odniesieniu do wzornictwa prezentowanych tam produktów – wyglądem przypominających czasami biżuterię. Co to jest design ? Próbując zaprezentować to, co najlepsze we współczesnym wzornictwie w sposób przystępny i nie akademicki mamy do dyspozycji w zasadzie tylko jedno podręczne i dość zawodne źródło informacji – internet. Wielu renomowanych desigerów wcale nie uważa za stosowne komunikowanie się ze światem za pomocą tego akurat medium i - choć być może trudno to sobie wyobrazić - nie wszyscy z nich mają własne strony internetowe. W każdym razie trudno - kogo nie ma w internecie, ten nie istnieje i nie ma powodu żeby się nim zajmować (przynajmniej w tym tekście). A zatem przejdźmy do stron, które mogą dostarczyć danych na poziomie elementarnym. Mimo, że może się to wydać nieco staroświeckie, proponuję rozpocząć od klasyki. Na początek polecam lekturę: http://www.alvaraalto.fi Być może jednak nie każdy ma cierpliwość, aby problematykę współczesnego wzornictwa zgłębiać od podstaw - wiadomo, że „na początku był Chaos” - więc dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu – wiadomo, że „czas, to pieniądz” – polecam eksternistyczny zestaw ściągawek – może dzisiaj już trochę banalny, ale za to pewny i sprawdzony. Zysk bez ryzyka! http://www.alessi.com Ten sam zestaw wskazany jest również w wersji rozszerzonej (raczej dla ambitnych) http://www.moroso.it W zasadzie na tym można byłoby zakończyć kurs podstawowy, konieczny do sprawnego posługiwania się w praktyce skrótami myślowymi, gotowcami, ściągawkami, itp. Gdyby jednak ktoś poczuł niedosyt i zapragnął wziąć udział w kursie dla zaawansowanych, zestaw lektur obowiązkowych trzeba byłoby uzupełnić o poniższą bibliografię: http://www.ronarad.com Warto jeszcze wspomnieć o rozwiązaniach radykalnych i bezkompromisowych, które są bardzo ważne, ale mają tą wadę, że jeśli w ogóle trafiają do powszechnego obiegu, to dopiero po dłuższym czasie. Z punktu widzenia natychmiastowej przydatności bywają często bezużyteczne, ale w określonej perspektywie mogą okazać się impulsem, który zapowiada nowe kierunki stylistycznych poszukiwań. Istnieje nawet cała dziedzina łącząca marketing i wzornictwo – określana jako „Trendhunting”, której specjaliści zbierają, analizują i systematyzują zjawiska dotyczące mody, life-style, wzornictwa, jako prognozę rozwoju ogólnej stylistyki w bliższej i dalszej przyszłości. I choć dzisiaj niektóre propozycje - nawet renomowanych projektantów - uznawane są za egzotykę wzornictwa, a ich możliwość i celowość przemysłowej reprodukcji wydawać by się mogła zbyt ryzykowna, żeby uznać ją za prawdopodobną, to jednak nie raz już się okazywało, że wystarczy jeden przypadkowy i nieprzewidywalny (lub marketingowo perfekcyjnie zaplanowany) impuls, aby określony trend został uznany w wąskim kręgu np. subkulturowym, a następnie wylansowany przez mass media jako obowiązujący kanon. Poniżej kilka tego rodzaju potencjalnych przykładów (wyłącznie jako futurologiczna ciekawostka - proponuję nie naśladować) http://www.frontdesign.se No i jeszcze bogaty wybór lektur nadobowiązkowych (dla hobbystów – o ile tacy się znajdą)
http://www.antonio-citterio.it Chyba nie wspominałem na początku, że żadna z wymienionych lektur nie odnosi się bezpośrednio do biżuterii, ani jubilerstwa. To po prostu zestaw stron www – autorów, firm producenckich, studiów projektowych, które zajmują się wzornictwem przemysłowym, architekturą lub aranżacją wnętrz na najwyższym światowym poziomie. Przepraszam wszystkich, którzy oczekiwali po tym tekście nieco bardziej praktycznych informacji i nie czują się usatysfakcjonowani zaproponowanym zestawem ściągawek. Może na koniec warto podać choćby jedną domenę, przykładowo : która byłaby w stanie zaspokoić oczekiwanie na „wzory”, jeśli wzornictwo okazałoby się definicją zbyt skomplikowaną, aby w jej złożoności wybrać właściwą dla siebie w danym miejscu, czasie i okolicznościach drogę rozwoju A, B lub C. Na zakończenie trzeba koniecznie wspomnieć o stronie, której motto brzmi "Innovation contra Imitation”: - ku ewentualnej przestrodze dla wszystkich, interpretujących źródła „inspiracji” zanadto dosłownie. Każdy dobry tekst powinien się zaczynać, albo przynajmniej kończyć, jakąś anegdotą (niekoniecznie zabawną, ale koniecznie pouczającą). I właśnie jako koniec tekstu proponuję tzw. „fakt autentyczny” - krótką historię, która wydarzyła się naprawdę. Otóż niedawno w Łodzi (rodowici łodzianie zawsze mówią „w mieście Łodzi”) prezydent miasta (mniejsza o jego nazwisko) chcąc uporządkować teren pewnego parkingu, nakazał usunąć z niego nielegalne targowisko. Zgodnie z polską tradycją, handlujący tam sprzedawcy rozpoczęli protest, a sprawa została nagłośniona przez lokalne media do rozmiarów afery. Podczas jednej z wypowiedzi telewizyjnych urzędnik magistratu na określenie uczestników protestu użył określenia „handlarze”, a handlarze – w przypływie bezsilności – złożyli doniesienie do prokuratury o ochronę swojego dobrego imienia, argumentując to tym, że są handlowcami, a określenie „handlarze” jest obraźliwe. I chyba rzeczywiście jest. To samo dotyczy określenia „bursztyniarze”. W związku z tym wszystkim bursztyniarzom i innym pospolitym oszustom, którzy pod hasłem „bursztyn” sprzedają syntetyczną żywicę lub kolumbijski kopal pozostaje zarekomendować tylko jedną stronę: Miejmy nadzieję, że także współczesne, przemyślane i aspirujące do rangi rozpoznawalnego stylu wzornictwo stanie się wkrótce jednoznacznym kryterium podziału na bursztynników i bursztyniarzy, czego Państwu (i sobie – jako projektantowi biżuterii) życzę. |